Paul obserwował znaki na autostradzie.
Nareszcie! Do Bolton było już tylko 30 mil.
Zatankuję na najbliższej stacji, postanowił. Może i paliwa starczyłoby mu na dłużej, ale nie chciał ryzykować zatrzymania się w niepożądanym miejscu. Do Bolton musiał dojechać jak najszybciej, bez wpadek po drodze.
Nerwowo stukał palcami w kierownicę srebrnego forda.
Ilu ich tam może być? Czterech, pięciu?
Na pewno więcej niż gdzie indziej. Poruszali się większymi grupami? Planowali to? A może był to czysty przypadek?
Paul mógł tylko zgadywać.
O kim wiedział? O Charlesie, i tej całej Danielle. Jednak śledząc gazety i widząc wzrastające liczby osób zaginionych, a także tych, które z objawami obłędu trafiali do szpitali psychiatrycznych (dobrze mieć kumpla detektywa) sądził, że w mieście żyją zapewne więcej niż dwa wampiry.
W końcu zjechał na stację.
Kiedy poszedł zapłacić za paliwo, przyjrzał się kobiecie stojącej za ladą.
Ma oczy podobne do Melanie, pomyślał mimowolnie. Pomimo pięciu lat wdowieństwa wspominał ją codziennie.
Ją i jego nienarodzone dziecko.
Nie zapomniał, twarzy gnoja, przez którego poroniła, a potem z rozpaczy podcięła sobie żyły.
Śledził go przez kilka tygodni. Kiedy okazał się na tyle głupi, by wyjść na kilka godzin na słońce (poczekał, aż zaczęło mu doskwierać) wbił mu sztylet w serce i poczekał, aż się rozpuści. Nigdy nie poczuł się usatysfakcjonowany tą zemstą. Zbyt często śniła mu się żona z krwią sączącą się z nadgarstków w koszuli nocnej, powtarzająca, że "wampir jej to zrobił" .
Kiedy ustalił, że mówiła prawdę, postanowił, że wyrżnie w pień ich wszystkich. Niech cierpią tak jak ona.
Oczywiście niemal każdy miał go za wariata. Dopiero pewien starszy mężczyzna, utwierdził go w przekonaniu, że wampiry istnieją. Widział on jak za młodu jak jeden z nich napadł jego brata, który chcąc się bronić dźgnął go w serce nożem. Okazało się to skuteczną metodą zabijania wampirów.
Kiedy zobaczył tabliczkę "Witamy w Bolton" przyspieszył.
Mieszkanie, które chciał wynająć mieściło się dokładnie dwa piętra pod mieszkaniem Danielle. Już wcześniej postanowił, że zanim ją zabije, bliżej ją pozna. Chciał dzięki niej wyśledzić całą resztę.
Kiedy Paul dogadał się z właścicielem mieszkania i rozpakował w pośpiechu część rzeczy zerknął na zegarek. Była już dziesiąta. Przebrał się szybko w błękitne jeansy i czarny T-shirt. Zdecydował się na skórzaną kurtkę, pod którą przezornie ukrył długi, ostry sztylet. Nie planował jednak dziś jej zabijać... raczej nie.
Wyszedł szybko z mieszkania i przybierając odpowiedni wyraz twarzy czekał na Danielle.
Usłyszał, że ktoś schodzi. Zaczyna się gra, pomyślał.
Robi się ciekawie :)
OdpowiedzUsuńIle lat ma Paul? :P
Jest ok 30- stki.
Usuń:)