piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 1

   Danielle siedziała na parapecie i wpół świadomie wpatrywała się w widok za oknem. Zapadał wieczór. Niektórzy ludzie powoli kierowali się do domów, dla innych dopiero zaczynał się dzień. Obserwowała grupę nastolatek wychodzących z wieżowca, naprzeciwko jej mieszkania. Pewnie idą na imprezę, pomyślała. Danielle lubiła to miasto. Uważała, że pomimo bycia wielkim, szarym molochem, miało swój urok. Ludzie niekiedy przypominali jej roboty, będące w stanie co jedynie pracować, lub skupiać się do obsesji na własnej przyjemności. Nazywała je niekiedy Miastem Straconych, ale mimo wszystko było w nim coś, co nakazało jej mieszkać tu już całe pół roku.
Choć dla Danielle, taki okres był jak mrugnięcie okiem,nigdy nie pozwalała sobie na pozostaniu na dłużej w miejscu, które nie miało "tego czegoś". Za bardzo kochała życie. Za każdym razem, kiedy o tym myślała, miała ochotę wybuchnąć śmiechem. Z medycznego punktu widzenia była w końcu martwa, przez prawie miesiąc. Doskonale pamiętała jak ocknęła się w ciemnym, ciasnym miejscu i z początku wydawało jej się, że nie może oddychać. Jak w histerii pchnęła ramionami ścianę przed nią, okazującą się wiekiem trumny, która cudem uchyliła się (dźwięk odchodzących gwoździ na zawsze w niej pozostał) i w końcu jak opuszczała nocą, w białej sukience do połowy łydki -w latach 50. krótsza spódnica budziłaby zgorszenie- rodzinny grobowiec.
Pierwszą  osobą, którą napotkała był Thomas. Zabrał ją do siebie i wszystko jej wyjaśnił. Opowiedział jej o tym jak znalazł ją leżącą  na poboczu drogi, po wypadku, w którym zginęli jej rodzice i młodszy brat. Ona też już była bliska śmierci. Zdążył jeszcze (wtedy wydało jej się to obrzydliwe) napić się jej krwi. Potem, jak łagodnie to określił, zasnęła. Lekarz stwierdził zgon, a miejscowe gazety rozpisywały się o tragicznym wypadku. Dla samej Danielle ostatnim ludzkim wspomnieniem było wykłócanie się z matką o małżeństwo z synem właściciela fabryki, Jamesem. Z dnia wypadku nie pamiętała nic.
Thomas dał jej kilka rad na przyszłość i zniknął. Nigdy później go nie widziała, ani nie próbowała odnaleźć. W "nowym życiu" radziła sobie znacznie lepiej niż w poprzednim. Była wolna i robiła co chciała. Jeździła na  koncerty, imprezowała, miewała przelotne romanse a częste zmiany wizerunku bawiły ją. Potrafiła przez kilka tygodni być pokojówką w Londynie, by następnie stawać się gwiazdką kabaretu w Chicago.
Chociaż nie mogła nigdzie się ustatkować, wychodzić na zbyt długo na słońce i tak sądziła, że czerpie z życia znacznie więcej niż normalny człowiek. Początkowo odrzucało ją picie krwi, ale nauczyła się tego szybko i w końcu nawet to polubiła. Spotykała czasami inne wampiry, które żyły tak jak ona.
I podobnie jak ona uważały, że żyją w świecie doskonałym. Bez konieczności posiadania pieniędzy, zbytniego zaangażowania się w uczucia, wojen. Byli panami nocy i to dawało im wszystko.
Danielle zerknęła na zegarek. Było już po 22.
Czas na mnie, pomyślała ostatni raz spoglądając na ulicę.

2 komentarze:

  1. Świetne :)
    Czekam na kolejny rozdział =]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :**
      Chociaż ja do samej siebie jestem baaardzo krytyczna

      Usuń